jak rozpoznać przeciążenie dziecka

Jak rozpoznać przeciążenie i pomóc dziecku wrócić do równowagi?

przeciążenie dziecka

Wrzesień przynosi dzieciom wiele nowych doświadczeń. Nowa sala, nowe osoby, nowe zasady, hałas, ruch, zabawa, rozmowy, zajęcia i konieczność odnalezienia się w grupie. Dla jednego dziecka będzie to fascynująca przygoda. Dla innego – ogromna ilość informacji, z którymi jego układ nerwowy musi sobie poradzić.

Dlatego zdarza się, że dziecko w przedszkolu funkcjonuje całkiem dobrze, a trudności pojawiają się dopiero po powrocie do domu. Nagle nie chce się ubrać. Złości się o drobiazg. Płacze, krzyczy albo domaga się ciągłego kontaktu z rodzicem. Czasem przeciwnie – odsuwa się, zamyka w swoim pokoju i nie ma ochoty na rozmowę.

Co się wtedy dzieje?

Nie zawsze odpowiedzią jest „niegrzeczne zachowanie”. Czasem dziecko jest po prostu zmęczone intensywnością całego dnia. Mały człowiek, bardzo dużo informacji. Układ nerwowy dziecka przez cały dzień odbiera informacje płynące zarówno z otoczenia, jak i z własnego ciała. W przedszkolu tych informacji jest szczególnie dużo. Dziecko słyszy rozmowy i odgłosy zabawy. Widzi poruszające się wokół osoby. Czuje dotyk podczas wspólnych zabaw. Przemieszcza się, biega, siedzi, wstaje, korzysta z różnych sprzętów. Jednocześnie musi obserwować innych, słuchać nauczyciela, reagować na polecenia i przewidywać, co wydarzy się za chwilę.

Do tego dochodzą emocje:

radość, zaciekawienie, niepewność, frustracja, tęsknota, ekscytacja, czasem konflikt z kolegą lub koleżanką.

Dorosły zazwyczaj potrafi świadomie ograniczyć część bodźców. Może wyjść z głośnego pomieszczenia, zamknąć drzwi, zrobić sobie przerwę albo powiedzieć: „Potrzebuję chwili spokoju”. Małe dziecko dopiero uczy się takich sposobów radzenia sobie.

Kiedy „jeszcze jeden bodziec” to już za dużo

Warto wyobrazić sobie układ nerwowy dziecka jak system, który przez cały dzień przetwarza kolejne informacje. Pojedynczy bodziec zazwyczaj nie stanowi problemu. Trudność może pojawić się wtedy, gdy wiele wymagań nakłada się na siebie, a dziecko ma coraz mniej możliwości odpoczynku i odzyskania równowagi. Dlatego po intensywnym dniu nawet coś niewielkiego może stać się początkiem silnej reakcji.

Spada kubek.

Mama mówi, że trzeba się ubrać.

Nie można włączyć kolejnej bajki.

Brat zabiera zabawkę.

Dla dorosłego to drobna sytuacja. Dla zmęczonego dziecka może to być moment, w którym jego możliwości radzenia sobie właśnie się skończyły. Przeciążenie nie zawsze wygląda jak „awantura” To bardzo ważne. Kiedy mówimy o przeciążeniu, łatwo wyobrazić sobie dziecko, które krzyczy, płacze i rzuca przedmiotami. Ale reakcje dzieci są różne.

Jedno dziecko staje się bardzo aktywne:

  • biega bez wyraźnego celu,
  • skacze,
  • trudno mu usiedzieć,
  • mówi głośniej niż zwykle,
  • szybko zmienia aktywności,
  • zaczepia rodzeństwo lub rodziców.

Inne może reagować wycofaniem:

  • nie chce rozmawiać,
  • szuka samotności,
  • kładzie się,
  • wydaje się „nieobecne”,
  • nie ma ochoty na zabawę,
  • reaguje niechęcią na kolejne propozycje.

Jeszcze inne dziecko będzie przede wszystkim szukało bliskości: „Mamo, zostań ze mną”.

Może chcieć siedzieć na kolanach, być przytulane albo protestować, kiedy rodzic próbuje odejść. Dlatego nie ma jednego zachowania, po którym można powiedzieć: „To na pewno przeciążenie sensoryczne”. Liczy się szerszy obraz funkcjonowania dziecka. Nie wszystko jest sensoryką. W rozmowach o dzieciach coraz częściej pojawia się słowo „przebodźcowanie”. Warto jednak zachować ostrożność. Nie każda złość, płacz czy potrzeba ruchu oznacza trudności w przetwarzaniu sensorycznym. Na zachowanie dziecka może wpływać wiele czynników jednocześnie:

zmiana rutyny + rozłąka z rodzicem + zmęczenie + głód + intensywna zabawa + emocje + wymagania grupowe + duża ilość bodźców.

Dlatego zamiast próbować samodzielnie „diagnozować sensorykę”, lepiej zacząć od obserwacji.

Kiedy pojawia się trudność?
Co wydarzyło się wcześniej?
Czy dziecko jest głodne lub zmęczone?
Czy podobnie reaguje w innych sytuacjach?
Co pomaga mu wrócić do spokoju?

Takie pytania dostarczają znacznie więcej informacji niż sama etykieta „przebodźcowane”.

Co zrobić zaraz po odebraniu dziecka?

Pierwsze kilkanaście minut po przedszkolu może mieć duże znaczenie. Nie musimy od razu organizować dziecku kolejnej aktywności. Czasem warto pozwolić mu po prostu przejść z jednego środowiska do drugiego.

Najpierw kontakt, potem pytania. Zamiast od razu pytać:

„Jak było?”
„Co robiliście?”
„Co jadłeś?”
„Z kim się bawiłeś?”

możemy powiedzieć: „Cieszę się, że cię widzę.”

Albo po prostu przytulić dziecko, jeśli tego potrzebuje. Rozmowa może przyjść później, kiedy poziom napięcia będzie niższy. Zadbajmy o podstawowe potrzeby. Warto sprawdzić rzeczy bardzo proste:

Czy dziecko jest głodne?
Czy chce się napić?
Czy potrzebuje toalety?
Czy jest zmęczone?
Czy potrzebuje ruchu?
Czy potrzebuje ciszy?

Czasem właśnie od tych podstawowych potrzeb warto zacząć.

Ruch czy odpoczynek?

dziecko w przedszkolu

Nie ma jednej odpowiedzi. To zależy od dziecka i od tego, jak wyglądał jego dzień. Jeśli dziecko po wyjściu z przedszkola jest niespokojne i wyraźnie potrzebuje ruchu, dobrym rozwiązaniem może być spacer, plac zabaw, jazda na rowerze czy swobodna zabawa. Jeżeli natomiast jest wyraźnie zmęczone i wycofane, bardziej potrzebne może być spokojne popołudnie.

Nie każde dziecko potrzebuje po przedszkolu tego samego.

Warto obserwować, co pomaga mu odzyskać równowagę, zamiast stosować jeden uniwersalny zestaw „ćwiczeń sensorycznych”. Ruch sam w sobie jest bardzo ważną częścią zdrowego rozwoju. WHO zaleca dzieciom w wieku 3–4 lat co najmniej 180 minut różnorodnej aktywności fizycznej w ciągu dnia, w tym co najmniej 60 minut aktywności o umiarkowanej lub dużej intensywności.

Dom powinien być miejscem regeneracji.

Po kilku godzinach funkcjonowania w grupie dziecko może potrzebować środowiska o mniejszej liczbie wymagań. Nie oznacza to, że w domu musi panować absolutna cisza. Możemy jednak ograniczyć niepotrzebny nadmiar:

  • włączonego w tle telewizora,
  • głośnej muzyki,
  • wielu jednoczesnych poleceń,
  • ciągłego pośpiechu,
  • nadmiaru zajęć dodatkowych,
  • częstego przemieszczania się z miejsca na miejsce.

Czasem najlepszym planem na popołudnie jest:

obiad → spacer → swobodna zabawa → kąpiel → książka → sen.

To może wydawać się bardzo proste. I właśnie w tej prostocie często tkwi wartość.

Sen – niedoceniany element regulacji

Dziecko, które jest niewyspane, ma mniej zasobów, aby radzić sobie z wymaganiami dnia. Dlatego w okresie adaptacji szczególnie warto zadbać o regularne pory snu i odpowiednią długość odpoczynku. Według zaleceń WHO dzieci w wieku 3–4 lat powinny spać łącznie około 10–13 godzin na dobę, wliczając ewentualną drzemkę. Ważna jest również regularność pory zasypiania i pobudki. Jeżeli dziecko po rozpoczęciu przedszkola staje się bardziej drażliwe, warto więc przyjrzeć się nie tylko temu, ile bodźców otrzymuje, ale także ile ma czasu na regenerację.

A co z ekranami?

Po trudnym dniu ekran może wydawać się prostym sposobem na odpoczynek. Dziecko siedzi, ogląda bajkę i przez chwilę jest spokojne. Warto jednak pamiętać, że odpoczynek przed ekranem nie powinien wypierać snu, ruchu, swobodnej zabawy ani kontaktu z dorosłym. WHO rekomenduje, aby u dzieci w wieku 3–4 lat siedzący czas ekranowy wynosił nie więcej niż godzinę dziennie, przy czym krótszy czas jest korzystniejszy. Organizacja podkreśla także wartość aktywnej zabawy oraz spokojnych aktywności bez ekranu, takich jak czytanie czy opowiadanie.

Dlatego po przedszkolu warto najpierw zaproponować dziecku to, czego najbardziej może potrzebować: kontakt, ruch, jedzenie, odpoczynek albo spokojną zabawę.

Jak wspierać dziecko bez „naprawiania” go?

Jedną z najważniejszych rzeczy, jakie możemy zrobić, jest zaakceptowanie tego, że dzieci mają różne sposoby reagowania.

Jedno dziecko odpoczywa podczas biegania.

Drugie potrzebuje spokojnego kącika.

Jedno chętnie rozmawia.

Drugie potrzebuje kilku minut ciszy.

Jedno po przedszkolu chce się przytulać.

Drugie potrzebuje najpierw pobyć samo.

Nie oznacza to, że któreś z nich funkcjonuje „źle”.

Rolą dorosłego jest obserwować, wspierać i dostosowywać warunki do aktualnych możliwości dziecka.

Kiedy warto przyjrzeć się sytuacji dokładniej?

Jeżeli trudne reakcje pojawiają się sporadycznie, szczególnie po wymagającym dniu, zazwyczaj nie są powodem do niepokoju.

Warto jednak zwrócić większą uwagę, jeśli dziecko przez dłuższy czas:

  • bardzo źle toleruje określone dźwięki, dotyk lub inne bodźce,
  • ma trudności z uczestniczeniem w codziennych aktywnościach,
  • często reaguje skrajnie na zmianę sytuacji,
  • ma problemy z jedzeniem, snem lub ubieraniem się, które wyraźnie utrudniają codzienne funkcjonowanie,
  • jest stale bardzo pobudzone albo przeciwnie – wyraźnie wycofane,
  • ma trudności zarówno w przedszkolu, jak i w domu.

W takiej sytuacji warto porozmawiać z nauczycielem i wspólnie przyjrzeć się funkcjonowaniu dziecka. Jeżeli trudności są znaczące, pomocna może być konsultacja
z pediatrą lub odpowiednim specjalistą. Celem nie jest znalezienie etykiety dla dziecka. Celem jest znalezienie sposobu, który pomoże mu lepiej funkcjonować.

Zamiast kolejnej atrakcji – czasem potrzebna jest pauza.

Współczesne dzieci mają dostęp do ogromnej liczby doświadczeń. Przedszkole, zajęcia dodatkowe, plac zabaw, spotkania, wyjazdy, ekrany, zabawki, muzyka, rozmowy. Nie musimy wypełniać każdej wolnej chwili. Dziecko potrzebuje również czasu, w którym niczego od niego nie wymagamy. Swobodna zabawa, patrzenie przez okno, układanie klocków, rysowanie, spacer czy wspólne czytanie mogą być wartościowym sposobem spędzania czasu. Nie muszą mieć celu terapeutycznego.

Co możemy zrobić jako dorośli?

Spróbujmy spojrzeć na zachowanie dziecka trochę inaczej. Kiedy po przedszkolu pojawia się wybuch złości, zamiast od razu myśleć: „Znowu jest niegrzeczne” możemy zapytać:

„Co mogło sprawić, że dzisiaj jest mu tak trudno?”

Nie oznacza to rezygnacji z granic. Dziecko nadal może usłyszeć:

„Nie pozwolę ci bić.”

„Rozumiem, że jesteś zły, ale nie możemy rzucać zabawkami.”

„Widzę, że nie masz już siły. Pomogę ci się uspokoić.”

Granice i empatia mogą istnieć jednocześnie.

Na zakończenie..

Pierwsze tygodnie przedszkola to czas intensywnego uczenia się – nie tylko nowych umiejętności, ale także własnych sposobów radzenia sobie z emocjami, zmianą i dużą ilością doświadczeń. Dlatego po trudnym dniu dziecko może potrzebować przede wszystkim czasu na powrót do równowagi.

Czasem będzie to ruch.

Czasem cisza.

Czasem przytulenie.

Czasem zdrowy posiłek i wcześniejsze pójście spać.

A czasem po prostu obecność rodzica, który spokojnie mówi:

„Widzę, że dzisiaj było ci trudno. Jestem tutaj.”

I być może właśnie tego potrzebuje najbardziej.

Zapamiętajmy!

Nie każde trudne zachowanie oznacza problem sensoryczny.

Nie każde dziecko potrzebuje dodatkowych ćwiczeń.

Nie każde popołudnie musi być pełne atrakcji.

Dziecko potrzebuje przede wszystkim warunków, w których może odpocząć, poczuć się bezpiecznie i stopniowo odzyskać równowagę. A uważna obserwacja dziecka jest często pierwszym i najważniejszym krokiem do zrozumienia jego potrzeb.

Opracowała: Justyna Wittmann
nauczyciel współorganizujący kształcenie specjalne, terapeuta integracji sensorycznej

Przewijanie do góry
Przejdź do treści