6 grudnia, to dzień wyjątkowy. Z samego rana sprawdziliśmy nasze buty, jak tradycja mówi- wszystkie były wyczyszczone. A następnie po cichutku usiedliśmy na dywanie i nasłuchiwaliśmy: kroków, dzwonków lub może fragmentu czerwone stroju. Aż nagle- JEST! Najpierw usłyszeliśmy dzwonki, podbiegliśmy do okna i pojawił się Mikołaj we własnej osobie! Zaśpiewaliśmy mu piosenkę, pomachaliśmy i z całego podekscytowania nie powiedzieliśmy nic ale tak to bywa kiedy ogarniają nami tak silne emocje… Jak już go pożegnaliśmy w te pędy udaliśmy się do szatni, a tam… Już sami Państwo zobaczycie 🙂