Drodzy Rodzice, kochane Pracowite Misie!     

W tym tygodniu przypomnimy sobie, co to jest kultura oraz gdzie możemy się z nią spotkać i jej doświadczyć. Będziemy „Z  kulturą za pan brat” odwiedzając takie miejsca, jak kino, teatr, muzeum, czy wystawa sztuki.

Na początek zapraszamy jednak na trochę gimnastyki:

Ćwiczenie dużych grup mięśniowych pt.: „Kwiaty rosną i więdną”.

Dzieci w przysiadzie podpartym – „kwiaty zwiędły.” Na dany znak dzieci  powoli wyprostowują się, aż do stania – „kwiaty rosną po deszczu.”

Zabawa z elementem czworakowania pt.: „Kotki.”

 „Kotki” wygrzewają się na słońcu, turlają się na podłodze, robią koci grzbiet. Na sygnał czworakują w różnych kierunkach. Kolejny sygnał zaprasza do zabawy na słońcu.

Ćwiczenie tułowia – skłony „Wąchamy kwiatki” – połączone z ćwiczeniem oddechowym

Dzieci na sygnał wykonują skłon w przód – „zrywają kwiaty” – i prostują się układając bukiet.  Na kolejny sygnał dzieci klęczą – wąchają  kwiatki – wciągają  powietrze nosem, wypuszczają  wolno ustami i mówią „a-psik”.

Zabawa z elementem równowagi „Wąska droga”.

Dzieci wracają do domu wąską, krętą ścieżką (np. stworzoną ze skakanek, klocków). Gdy dojdą do domu odpoczywają w siadzie klęcznym.

Jeśli wolicie poćwiczyć razem z filmikiem, oto propozycja:

Posłuchajcie opowiadania

„Kornelia i Stefan ” J. Chmielewska

Kornelia z rodzicami przyjechała na weekend do Karpacza. Wczoraj chodzili po górach, a dziś…….

– Mamo, gdzie dzisiaj pójdziemy?- spytała Kornelka, wyskakując z łóżka.

– Do muzeum, a potem nad wodospad- odpowiedziała mama.- Ubieraj się szybko, jedz śniadanie i wychodzimy.

Dziewczynka bardzo chciała zobaczyć wodospad, lecz do muzeum wcale jej nie ciągnęło. Była już kiedyś w muzeum z wujkiem. Widziała tam zbroje rycerskie, miecze, armaty, mundury chyba sprzed stu lat, mapy i tablice z jakimiś napisami. Wujek wszystko czytał i strasznie długo oglądał każdy eksponat, a Kornelka nie mogła doczekać się, kiedy wreszcie stamtąd wyjdą.

– Musimy iść do tego muzeum?- spytała, sięgając po kanapkę.

– Nie musimy, ale chcemy.- Mama wrzuciła butelkę wody do plecaka.

– Kto chce, ten chce- mruknęła Kornelia.- Ty też wolałbyś od razu iść nad wodospad, ?- zwróciła się do ulubionego misia.

Ale Stefan jak zwykle nic nie odpowiedział. Grzecznie siedział w kieszeni sukienki, skąd wystawał mu tylko brązowy łepek.

– Jak w muzeum będzie nudno, to zaczniemy marudzić- szepnęła do niego dziewczynka,  kiedy wychodzili z pensjonatu.

Rodzice Kornelii zatrzymali się przed niewysokim budynkiem.

– Jesteśmy na miejscu. Córeczko, chcesz przeczytać, jakie to muzeum?- Tata wskazał napis nad wejściem.

Kornelka niechętnie pokręciła głową. Napis był długi, a ona dopiero uczyła się czytać. Nie obchodziło jej, co to za muzeum, więc po  co miała się męczyć?

– Jestem pewien, że ci się tutaj spodoba.- Tata otworzył oszklone drzwi.

Kornelia odmruknęła coś niewyraźnie i nie rozglądając się weszła do środka. Wyjęła Stefana z kieszeni, poprawiła mu kubraczek i kokardkę na szyi.

Tata kupił bilety, pani otworzyła im drzwi do Sali podała informator.

– Mamo, tu są lalki w strojach ludowych!- zdziwiła się Kornelia, podchodząc do pierwszej gabloty.- Pani w przedszkolu pokazywała nam takie na obrazkach. Ojej, zobacz, jaki malutki dzbanek i filiżanki! A jaką kolorową, malowaną szafę mają te lalki! I tu też są lalki!- Dziewczynka biegała do jednej witryny do drugiej. – I tutaj! A tam figurki górali i owieczek- mówiła podekscytowana. 

– O, ile samochodzików! Ja chciałabym ten niebieski z odkrytym dachem. Jakby się dało powiększyć, to by dopiero było!- Kornelia zatrzymała się przed gablotą pełną zabytkowych modeli aut. Wszystkie były takie śliczne, błyszczące i zupełnie inne od samochodów, które widywała na ulicach.

–  Gdy babcia Ania była mała, to jeździły takie auta? – zapytała.

– Nie, one są jeszcze starsze. Z czasów twojej prababci.- odpowiedział tata.

– To strasznie dawno.- Kornelia nie umiała sobie nawet wyobrazić, kiedy to mogło być.

– Mamo, patrz, lalki babcie.- Dziewczynka wskazała figurki w długich sukienkach siedzące przy stole.- A jakie mają miny. Jakby im się nic nie podobało.

– To posępne kobiety z Holandii- Mama zajrzała do informatora.

– Hmm… a gdzie ja widziałem przed chwilą podobną minę? Zdaje się, że u jakiejś dziewczynki, która nie chciała iść do muzeum- zaśmiał się tata.

– Nie wiedziałam, że to będzie takie muzeum.- Kornelia rozejrzała się wokoło.- Tu chyba są same zabawki- dodała ze zdziwieniem.

– Bo to jest muzeum zabawek- wyjaśnił tata.

– Takie specjalne muzeum dla dzieci?

– Nie tylko dla dzieci.-Mama pojrzała na starszą panią i pana, którzy właśnie weszli do sali.

– Dorośli mogą tu powspominać dzieciństwo, ale także dowiedzieć się wielu rzeczy.

– Na przykład czego?

– Jakimi zabawkami bawiły się i bawią dzieci w różnych stronach świata, z jakich materiałów robiono kiedyś zabawki. A jak się ogląda domki dla lalek, widać, jak ludzie mieszkali, jakie mieli meble i przedmioty w domach….

– Mamo, patrz, jaka malutka łazienka- przerwała Kornelia.- I wanna na złotych nóżkach!

I taki stary piec do podgrzewania wody i złoty prysznic! Babcia Ania mówiła, że jak była mała, też miała taki piec w łazience.

– O właśnie, teraz już wiesz, jak wyglądały dawniej łazienki- powiedziała mama.

– I pokoje, i kuchnie.- Kornelka nie mogła się napatrzeć na domki dla lalek. Rodzice obejrzeli już wszystko, a ona ciągle odkrywała coś nowego; a to miniaturową maszynkę do mielenia w kuchni, a to fortepian w saloniku, a to wyjątkowo śliczną lalkę.

W witrynach przy wyjściu mieszkały misie. Małe, duże, białe, brązowe, beżowe, szare, żółte, misie chłopcy i misie dziewczynki, misie z bajek i z filmów, na ławeczce siedziała misia panna młoda z welonem na głowie i pan młody w ciemnej kamizelce, a za nimi w wiklinowym fotelu pani misiowa.

A co robił Stefan? Przykleił nos do szyby i wcale nie chciał się ruszyć. Może rozmawiał z misiami w jakimś niesłyszalnym języku?

– Stefanie musimy już iść. Ale jeszcze kiedyś tu wrócimy. To muzeum jest całkiem fajne, nie?- Kornelia poprawiła misiowi grzywkę, która przykleiła mu się do  czoła.- Ciekawe, co w muzeum zabawek zostanie z naszych czasów/ Jak myślisz?

Ale Stefan, jak to Stefan, nie odpowiedział.

Spróbujcie odpowiedzieć na pytania:

– Dokąd rodzice zabrali Kornelię?

– Dlaczego na początku dziewczynka była niezadowolona?

– Jak  zachowywała się Kornelia w muzeum?

– Czego dziewczynka dowiedziała się w muzeum?

– Co musimy robić, żeby za wiele lat inne dzieci mogły zobaczyć, jak wyglądały dzisiejsze zabawki?

– Co oraz kogo należy szanować?

– Co to jest szacunek i jak można go okazywać?

Konstruowanie gry i zabawa pt.: „Granie w szanowanie”

Dziecko  losuje kartkę z napisem np.:  „szacunek do przyrody”, „szacunek do osób starszych”, „szacunek do zwierząt”, „szacunek do przedmiotów” i konstruują grę na wylosowany temat: tworzy planszę, ustala pułapki i premie, wyznacza linię startu i mety oraz ustala zasady. Może samodzielnie wykonać pionki do gry lub wykorzystać klocki, figurki, gotowe pionki. Po wykonaniu gry dziecko tłumaczy zasady i opowiada o wykonanej pracy. Życzymy miłej gry!

Na koniec trochę matematyki, odszukaj nasze zadania matematyczne: na stronie 61 znajduje się obrazek z figur, który należy dokończyć oraz policzyć wszystkie figury geometryczne, z jakich się składa. Na stronie 62 czeka na Was zabawa z płytkami i ich wysokością. Trzeba być spostrzegawczym !

Życzymy dobrego dnia!