Dzień dobry Pracowite Misie! Dzień dobry Szanowni Rodzice!

Zaczynamy nowy tydzień, a wraz z nim dalszy ciąg przygód z kulturą. Dzisiaj, razem z Tomkiem, bohaterem opowiadania pani Renaty Piątkowskiej odwiedzimy kino. Posłuchajcie opowiadania i spróbujcie odpowiedzieć na poniższe pytania:

Renata Piątkowska “Kino”

Jak ja lubię kino. Choć do wczoraj wcale o tym nie wiedziałem. Nie wiem dlaczego, ale jak jest coś fajnego to dorośli to trzymają w tajemnicy. Na szczęście usłyszałem, jak mama mówi do babci:

– Wzięłabym Tomka do kina na bajkę o koniku Garbusku, ale nie wiem, czy nie jest jeszcze za mały na kino.

– Ja za mały?! Ja?! Na bajkę o garbatym koniku?!- krzyknąłem, a łzy jak na zawołanie stanęły mi w oczach.

Wtedy mama wzięła mnie na kolana, przytuliła i powiedziała:

– No dobrze już dobrze. Pójdziemy do tego kina.

Łzy obeschły natychmiast, a mój kłopot polegał już tylko na tym, którą zabawkę zabrać na wyprawę. Wybrałem pluszowego kucyka, bo to w końcu bajka o jego garbatym koledze. I tak trzymając kucyka za ogon , a mamę za rękę wkroczyłem do kina. Było tam pełno dzieci, mam i kilku tatusiów. Najpierw musieliśmy kupić bilety. Potem już nie musieliśmy, ale ja chciałem i mama mi kupiła tekturowy kubek pełen prażonej kukurydzy i drugi z zimną colą. Wszystkie dzieci miały takie kubki i wszystkim wysypywała się z nich kukurydza. Ja mojej bardzo pilnowałem, ale i tak trochę mi uciekło. A potem zobaczyłem wielką salę pełną krzeseł ustawionych w dwóch rzędach. Kiedy zajęliśmy nasze miejsca, mama zdjęła mi kurtkę i wstawiła swój kubek z colą do specjalnego okrągłego otworka. Każde krzesło miało przy poręczy taki uchwyt. I to było w tym kinie najfajniejsze ze wszystkiego, bo można było mieć wolne ręce, a napój się nie rozlewał. Tego samego zdania był chłopczyk, który siedział obok mnie. Okazało się, ze ma na imię Dominik i też trzyma swój kubek w takim uchwycie. Potem nagle zrobiło się ciemno i trochę strasznie. Rozmowy ucichły i nie wiedziałem, co będzie dalej. Złapałem więc mamę za rękę, żeby się nie bała, a ona szepnęła:

– Zaraz, Tomeczku, zacznie się film.

Skoro tak, to wyjąłem mojego pluszowego kucyka i zacząłem go pouczać:

– Siedź cichutko na moich kolanach, bo zaraz się zacznie.

I rzeczywiście ktoś, przez te ciemności nie widziałem kto, rozsunął ogromne zasłony i zobaczyłem wielki na całą ścianę ekran. A właściwie zobaczyłem tylko pół ekranu, bo drugą połowę zasłaniała mi czyjaś głowa pełna loczków. Okazało się, że to głowa jakiejś mamusi, która siedziała w rzędzie przed nami. Za to muzykę słyszałem dokładnie, bo była bardzo głośna. Opowieść o dzielnym koniku Garbusku, była zawiła, zwłaszcza, że ja widziałem tylko górną część ekranu, na której niewiele się działo.  Dużo więcej musiało się dziać na dole, bo często słychać było różne piski, odgłosy walki i stukot kopyt. Trochę się znudziłem i zauważyłem, że Dominik też nie patrzy na ekran, tylko ustawia na poręczy krzesła dwa rzędy landrynek. Okazało się, że on nie ma prażonej kukurydzy, więc postanowiliśmy się wymienić. Dał mi jeden rządek cukierków za pół kubka kukurydzy. Landrynki oblepiły mi palce, więc poprosiłem mamę o chusteczkę, a ona ku mojemu zdumieniu powiedziała:

– Och, nie płacz kochanie. Wszystko dobrze się skończy. Zobaczysz.

Obiecałem, że nie będę płakał i założyłem się z Dominikiem, który z nas szybciej wypije swój napój. Dominik był pierwszy, ale chyba trochę oszukiwał, bo część coli polała mu się po koszuli i spodniach. Właśnie miałem poprosić mamę , żebyśmy sobie już poszli, gdy nagle  rozbłysło światło i wszyscy  zaczęli ponosić się z miejsc. Dominik zgubił mi się gdzieś w tłumie dzieci, które gnały do wyjścia. Mamusie szły wolno z tyłu i wzruszone wymieniały uwagi o filmie.

– Podobało ci się w kinie?- spytał tata ledwo wróciliśmy do domu.

– Było super- przyznałem.- Nie wiem, o co chodziło z tym garbatym koniem, ale było fajnie. A byłoby jeszcze lepiej, gdyby nie gasili świateł. Po ciemku trudno się bawić i wymieniać kukurydzę na landrynki- dodałem.

No i niech ktoś mi powie, z czego tata tak się śmiał cały wieczór.

– Dokąd poszedł Tomek z mamą?

– Co zabrał ze sobą chłopiec?

– Co to jest kino i jak wygląda w środku?

– O czym był film, który był wyświetlany w kinie?

– Jak Tomek zachowywał się w kinie?

– Jak można ocenić zachowanie Tomka i Dominiak w kinie?

– Jak wyglądała Wasza wizyta w kinie i czy Wam się podobało?

Tradycyjnie zapraszamy Was na porcję ruchu, dzisiaj proponujemy „Lekcję rytmiki w podskokach- Ćwiczenia z liczeniem”

Zajrzyjcie do swoich książek„Planeta dzieci 3 karty” – na stronie 44 czeka na Was trochę matematyki. Spróbujcie swoich sił w przeliczaniu oraz odejmowaniu obiektów.

 Wiosna zaczyna gościć już coraz śmielej, a na stronie 45 czekają na Was wiosenne puzzle.

Zabawa ruchowa  pobudzająco-hamująca pt.: „Stopklatka”- dziecko porusza się w dowolny sposób przy szybkiej muzyce. Na hasło „Stopklatka” zatrzymuje się w bezruchu , dopóki nie usłyszy hasła „Akcja”, wówczas tańczy ponownie.

Na koniec proszę, abyście wykonali rysunek, bogaty w szczegóły i bardzo staranny, na którym umieścicie scenę ze swojego ulubionego filmu, czy bajki. Pochwalcie się  pracami na naszej facebookowej stronie.

Miłego dnia oraz przyjemnej pracy!