Szanowni Państwo,

w związku z ostatnim incydentem związanym z długim oczekiwaniem przez rodziców na przyprowadzenie dziecka przez pracownika przedszkola, chciałabym wyjaśnić Państwu, jak wygląda to z naszej perspektywy. Różni się ona znacznie od perspektywy Rodzica, który po prostu czeka na swoje dziecko. Otóż bardzo proszę wziąć pod uwagę fakt, że dłuższe czekanie na dzieci wynika z tego, że w okresie jesienno-zimowym, dzieci mają do założenia więcej rzeczy, co znacząco wydłuża czas ubierania się w momencie przyjścia Rodzica. Często kłopotem jest założenie butów, które są wyższe, niejednokrotnie wiązane na sznurowadła, czy trudniejsze do zapięcia. Poza tym, proszę zrozumieć, że kiedy przychodzicie Państwo po swoje dziecko, jest ono w sali w trakcie zabawy (wówczas musi tę zabawę, mimo pośpieszania, z różnym czasem, zakończyć), bądź w trakcie korzystania z toalety (wówczas czynności tam wykonywane również musi zakończyć), bądź też w trakcie spożywania posiłku, którego także nie skończy natychmiast…Proszę mi wierzyć, że kiedy odbieram swoją córkę z sali przedszkolnej, mimo, że robię to osobiście, trwa to w najlepszym wypadku 15 minut…

Rozumiem to, że czas oczekiwania na dziecko, kiedy po prostu stoi się i czeka, wydłuża się w nieskończoność. Rozumiem Państwa zdenerwowanie w takich momentach… Nikt z nas nie lubi czekać. I to w dodatku bezczynnie. Kiedy na głowie mamy jeszcze wiele obowiązków, wiele rzeczy do zrobienia… Nauczyliśmy się tego, że wszystko dostajemy natychmiast, od razu… Irytuje nas każda najmniejsza nawet kolejka…

Każdy z nas chciałby, żeby tego czasu, w którym przyszło nam żyć, nie było.. Żeby było tak, jak dawniej… Dla nas, pracowników przedszkola, niezwykle trudna jest taka, a nie inna organizacja pracy… Proszę mi wierzyć, że robimy wszystko, aby ta praca przebiegała jak najsprawniej… Teraz, późną jesienią i zimą, jest nam wszystkim najtrudniej… Właściwie nie ma tygodnia bez absencji któregoś z pracowników… Każdy też pracuje w określonych godzinach, czasem nie ma możliwości, żeby ktoś kogoś zastąpił…

Dlatego zwracam się do Państwa o zrozumienie i cierpliwość… Myślę, że czekanie na dziecko nie jest, a przynajmniej nie powinno być dla Rodzica powodem do dramatu… Powodem do dramatu może być choroba dziecka… Bezradność w momencie, kiedy będąc w naszych rękach, nasze dziecko nie może złapać oddechu… Patrzenie przez całą noc w aparaturę i kontrolowanie, czy wszystko z naszym dzieckiem jest w porządku… W ostatnim czasie taki właśnie dramat osobiście przeżywałam… I nikomu takiego dramatu nie życzę… W takich momentach problem czekania na swoje dziecko, swoje zdrowe dziecko, w czasach takich, jakie mamy, naprawdę wydaje się absurdalny i błahy…

Życzę wszystkim Państwu dużo zdrowia… I umiejętności doceniania i cieszenia się z tego, co mamy…

Z całego serca wszystkich pozdrawiam,

Beata Krakowska